Polski system edukacji
Uniwersytet warszawski, niemalże przy każdym wydziale otwiera zakład Dydaktyki. Są to jednostki, które kształcą przyszłych nauczycieli. Przedstawię ten model, w oparciu o Wydział Historii Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizacja nauczycielska zaczyna się od pierwszego roku studiów i trwa, aż do końca studiów magisterskich. Po zakończeniu trzech lat, czyli po obronie licencjatu, zdobywamy uprawnienia na mocy których możemy nauczać historii i WOSu w szkołach podstawowych i gimnazjach. Po obronie magistra, możemy nauczać historii również w liceach i technikach. Niestety, niewiele osób jest w stanie dotrwać do końca studiów, specjalizacja nauczycielska stanowi w praktyce osobny kierunek. Przedmiotów jest tyle, co w normalnym trybie studiów stacjonarnych. Studenci zdają sobie sprawę, jakim wyzwaniem jest zapisanie się na zajęcia kursowe, stąd też rezygnują w przebiegach. Jako, że nie istnieje instytucja wstępnych rozmów kwalifikacyjnych i kandydaci nie przechodzą przez odsiew., każdy może zostać nauczycielem. Niewielu się jednak decyduje. Z tego powodu przeżywamy głęboki kryzys edukacyjny. Młode pokolenie nie jest zainteresowane karierą nauczycielską, a nawet jeśli nie ma już wyjścia i naucza, robi to bez pasji i polotu.
Większość nauczycieli nie potrafi zainteresować dzieci tematem. Uczą w sposób nieciekawy i nudny. Ostatnimi czasy niezwykle modna stała się koncepcja szkoły postmodernistycznej, żywego przykładu Summerhill, w której to dzieci uczą się przez zabawę i tylko tych tematów, których chcą się nauczyć. Nowatorstwo tej metody polega na wybitnej głupocie pomysłodawców. Szkoła winna zostać szkołą, winna uczyć dzieci i poszerzać ich światopogląd. Oczywiście to moja subiektywna opinia i w żadne sposób nie ma charakteru wiążącego.