Nielubiane zadania..
Każdy kto chodził do szkoły pamięta że na wielu lekcjach z utęsknieniem wyczekiwał dzwonka który wyzwoli z okowów ławki i pozwoli na radosny bieg korytarzem w kierunku szatni. Jednak zanim ten moment nastąpił w wielu przypadkach poprzedzało go zdanie wypowiadane przez nauczyciela, nie wywołujące radosnej reakcji tylko jęk zawodu. Zadanie domowe. Niektórych uczniów przyprawiało wręcz o zgrzytanie zębami. Każde kolejne zdanie rozbudowujące właśnie prace zadaną do domu powodowało budzenie się buntu i niechęci połączonej ze zwykłą złością. Czasem uczeń rzucając tornistrem czy plecakiem zachowywał się tak jakby miał ochotę wyjąc wszystkie zeszyty i podrzeć je na najdrobniejsze kawałeczki tak by nic dosłownie z nich nie pozostało. Troszczący się o postępy w nauce rodzice najpierw witali pociechę serdecznymi słowami, doładowywali baterię smacznym obiadem a później następował moment w którym padało pytanie o zadania domowe. Pytanie na które najchętniej ulegając pokusie uczeń odpowiedziałby że nic nie ma albo że zdążył zrobić na przerwie. Niestety albo stety rodzice mają uruchomiony pewien rodzaj detektora który pozwala im ocenić kiedy ich dziecko w sprawie zadań domowych mija się z prawdą.. wiedząc że odpowiedź może być niezbyt wartościowa przeglądają cierpliwie zeszyty i ćwiczenia poszukując potwierdzenia że nic nie było zadane albo z cierpliwością wskazując że jednak sytuacja przedstawia się jednak zupełnie inaczej. Było by kłamstwem stwierdzenie że dziecko cieszy taka weryfikacja ale po latach czując wdzięczność ze swoimi dziećmi postępować będzie dokładnie tak samo.