Sierpniowe szaleństwo
Koniec wakacji dla młodych ludzi oznacza przede wszystkim to iż minął czas błogiego lenistwa i pora wrócić do nauki a przynajmniej podjąć taka próbę w przekonywujący sposób. Jest to niewątpliwie przyczyna rosnącego niezadowolenia, trudno jest wysiedzieć w ławkach kiedy na dworze jet jeszcze ciepło i słonecznie. Jednak ciężary i trudy z którymi mierzą się sami uczniowie są drobinką zaledwie w porównaniu do tego co przeżywają ich rodzice i opiekunowie. Świadomi tego iż kolejne podręczniki zeszyty i inne akcesoria szkolne wykopią sporą dziurę w domowym budżecie. Niektórzy z rodziców starają się zapobiegliwie stworzyć wcześniej rezerwę, właśnie w celu wykorzystania w najbardziej gorącym okresie przygotowań. Jednak same wydatki to zaledwie jeden z aspektów sierpniowej gorączki, zupełnie innym jest faktyczne polowanie na podręczniki. Okazuje się że ci którzy czekają na ostatnia chwilę mogą się przekonać że niestety danej pozycji zwyczajnie zabrakło. Trudno jest ustalić po czyjej stronie leży „wina” czy bardziej wydawnictw które nie są zdolne wydać wystarczającej ilości podręczników czy może szkół które zmieniają zdanie co do wymogów. Bez względu kto bardziej przyczynia się do takiej sytuacji, uczniowie i ich rodzice tkwią w długich kolejkach przez całe godziny albo organizują akcję między członkami rodziny i znajomymi tak by wszystko dało się załatwić. Wiele osób powtarza że tego chaosu wywołującego stres można by w bardzo prosty sposób uniknąć. Jednak odpowiednie instytucje nie spieszą się z działaniem.